sobota, 6 lutego 2010

life's too short to dance with fat chicks

teraz będzie zaklinanie.

niech się skończy ten miesiąc.
kurwa, niech on się skończy.
niech na polu będzie temperatura dodatnia.
niech mi odłączą internet razem z ogrzewaniem.
o, i żeby piękne zawijasy były w indeksie przy
samych pozytywnych ocenach żebym go mógł
schować gdzieś i zapomnieć i z paniką na
twarzy jedynie szukać dopiero w czerwcu

niech mi się skończy wino i pomysły
na marnowanie czasu. niech nie dostanę raka
od półtorej paczki dziennie. ale też niech
w najbliższym sklepie będą goluazy.

niech ktoś tu posprząta.
niech koncerty będą gdzieś, gdzie nie
trzeba dojeżdżać tramwajem
ani iść tam w ogóle. i mniej życzliwości
sobie i wszystkim życzę, bo po co
się oszukiwać i potem pić za
życie bez złudzeń
i wolny kaukaz

jednocześnie.

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

A żebyś, kuźwa, wiedział...